sobota, 7 stycznia 2012
Rodzice wpadają
Już za kilkanaście dni. I kupuję przez polski Internet rzeczy dla Mayi i siebie, rodzice przywiozą. Za każde 100zł z mojej karty ściągane jest $27. To jest suma niewielka tutaj w Australii i to mnie boli, że złotówka jest tak mało warta. Pamiętam kiedy jechałam z mamą do Paryża na wycieczkę, był chyba rok 1994, miałam lat kilkanaście i nie było nas stać na kawiarnie, ani nawet lody. W kawiarni byłyśmy raz na lodach też tylko raz, bo jak się wtedy przeliczało to tak jakby za gałkę lodów płacić 80zł - totalna nonszalancja. Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, gdy spędzałam z Owenem wakacje na południu Europy i wyspach greckich w latach 2005-2008 za nasze zarobione w Polsce złotówki. Może i wyjście do restauracji portowej nie było tanie, ale lody i uliczne suvlaki kosztowały złoty parę. To była pewna ulga, pewne poczucie normalności mojego kraju, jego waluty, jego sytuacji ekonomicznej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O mnie
- Shemanka
- "The world is not cyclical, not eternal or immutable, but endlessly transforms itself, and never goes back, and we can assist in that transformation.Live on, survive, for the earth gives forth wonders. It may swallow your heart, but the wonders keep on comming. You stand before them bareheaded, shriven. What is expected of you is attention.What you write about, you lose. What you sing, leaves you on the wings of song.Sing against death. Command the wildeness of the city. Freedom to reject is the only freedom. Freedom to uphold is dangerous. Life is elsewhere. Cross frontiers. Fly away."
od Stardust


0 komentarze:
Prześlij komentarz