I tak nazywam Mayę: PIPI-NOSKĄ (bo uwielbia jak przyciskam jej nosek i robię pi-pi), MYSZKĄ-FRANCISZKĄ (jak jest niegrzeczna), SINIĄ-MINIĄ (gdy chcę, żeby się uciszyła), CHUBBY-NÓŻKĄ (gdy bawię się jej grubymi nóżkami, które są tak gładkie i apetyczne, że chciałoby się je zjeść) oraz NIULĄ-MAYULĄ i JULEM-MAYULEM.
Podobno są mamy które używają języka bardziej referencyjnego (wskazują na przedmiot i go nazywają) oraz mamy które używają języka emocjonalnego (nazywają emocje i stany dziecka i wzmacniają emocje pozytywne). Podobno mamy tworzą cały system uproszczonej mowy "baby-talk" i podobno tatusiowie już nie tak bardzo. Niemowlaki wykazują preferencje dla wysokich tonów mowy, nawet ze strony tatusiów.
Gdy chcę, żeby jadła mówię "Maya yum-yum", a gdy podaję Mayci smoczka mówię "yummy-dummy".
Ułożyłam też piosenkę, spontanicznie, z tańcem i przyklaskiwaniem, którą Maya uwielbia, którą jej śpiewam/tańczę na dzień dobry i w rytm której Maya cała podryguję i macha rączkami w podekscytowaniu. Piosenka leci tak:
Halo halo halo baby, halo baby halapino
Halo halo halo baby, baby, baby halapino
Halo halapino baby, halo baby halapino
Halo halapino baby, baby, baby halapino


:)
OdpowiedzUsuń na zawsze